Wpis sponsorowany. Sport.pl, krzykliwy tytuł:

„Kurek otrzymał pytanie po którym od razu zakończył wywiad”

No i teraz pytanie: Cóż takiego wyprowadziło z równowagi Pana Bartosza tak, że nie mógł już dłużej rozmawiać.  Odpowiedź jest standardowo brutalna:

Prawda.

Bo sportowcy mają na nią alergię.

Sportowcy kłamią

I nie przeszkadza mi to. Wszyscy kłamią.

Budowanie wizerunku to selekcja informacji, które sprawiają, że publika widzi nas tak, jak chcemy żeby nas widziała. Oczywistym jest, że sportowcy będą chcieli, by publika widziała ich jako całkowitych profesjonalistów.

Dochodzi do kuriozów, gdzie zawodnik MMA/celebryta chleje, ćpa i jara zielsko, ale, przez siłę dobrze prowadzonych social-mediów, ludzie czekający na jego występ rozmawiają o jego magicznej przemianie i szacunku dla jego zaangażowania.

Słyszałem teorię, że kontuzja Kamila Glika przed mundialem, to efekt pijackich zabaw (zabawa „w kto wyżej zrobi przewrotkę”), a nie urazów na treningu. Być może jest to teoria wyssana z palca, być może nie, ale gdyby faktycznie tak było, to myślicie, że jaka jest szansa, by piłkarz się do tego jakkolwiek przyznał?

Nie. Ma. Szans.

I z niesmakiem oglądam, jak dziennikarze w tym partycypują. Jak przestali zadawać niewygodne pytania, jak przestali drążyć. I słuchamy tych wywiadów, z których każdy brzmi tak samo: „Naszą siłą jest zespołowość”, „Jest świetna atmosfera, każdy akceptuje swoją rolę w drużynie”, „Nie lekceważymy przeciwnika”, „Zawsze gramy do końca” i tak dalej, i tak dalej.

A to są takie straszne bzdury.

Mi było strasznie smutno jak rozmawiając z przeciwnikami Polek na Mistrzostwach Świata w Piłkę Ręczną Kobiet do lat 18, słyszałem co chwile, że siłą naszego zespołu jest to, że „gramy u siebie”. Ja chciałem posłuchać czegoś, co ma faktycznie wartość sportową – mamy silną bramkę, skrzydła czy koło, albo chociaż usłyszeć: „jesteście słabi”. Cokolwiek, co wykraczałoby poza banał, bo takie rzeczy to sobie mogę sam wymyślić, nie potrzebuję z nikim robić wywiadu.

Wyrazistość jest w świecie sportu na wymarciu. Króluje dyplomacja.

Ale od czego są statystyki, od czego jest konfrontacja z rzeczywistością.

No właśnie, tutaj rodzi się problem:

Sportowcy obrażają się na prawdę

Przez ten cały kult pierdolenia o niczym, doszliśmy do punktu w którym sportowcy latami nie muszą konfrontować się z rzeczywistością. Odkąd Wisła odpadła z Levadią z eliminacji do ligi mistrzów dziesięć lat temu, to „w Europie nie ma już słabych drużyn”. Wstrząsamy rękami na to, że mistrz Polski odpada z drużyną z Luksemburga, chociaż powinien to być wstyd ogromny, bo to tak jakbym ja napisał test z angielskiego na poziomie B1 słabiej od przeciętnego ucznia gimnazjum.

Ale wyobrażacie sobie pytanie: „Czy jest wam wstyd?”?

Nie ma szans, skoro słowa „fatalnie wyglądasz”, czyli „wyglądasz na przybitego”, powodują taką reakcję:

Lata słuchania jak trenerzy i starsze pokolenia mówią nic poza „standardową odpowiedzią nr 6”, powodują podłączenie się do jakiegoś matrixa, w którym jakakolwiek krytyka jest zbyt duża.

Problem jednak polega na tym, że opinię dziennikarza na temat występu można podciągnąć pod hejt, ale już statystyk niekoniecznie. Bo fakty nie chcą zrobić nikomu na złość – jeśli ktoś w pierwszej połowie miał 4 straty, to jest rzeczywistość. Tak po prostu było.

Ale sam byłem świadkiem, jak wyciąganie niekorzystnych statystyk zmieniało nastawienie sportowców w stosunku do mnie, widziałem niejednokrotnie jak agresja narasta.

I to samo możemy zobaczyć w wywiadzie z Bartoszem Kurkiem. Na informację: „Trochę się martwimy – widzieliśmy [w ataku] po dwóch setach 4/14 [28,5%], w bloku fajnie, zagrywkę pokazujesz dobrą. Jak to jest z tym atakiem?”.

I Kurek wychodzi, przedtem mówiąc, że „na to pytanie najlepiej odpowiedzieć, że wygraliśmy 3:0”.

Ale wcale nie najlepiej!

Wcale nie.

Bo to nie jest odpowiedź na to pytanie: pytanie dotyczyło kwestii indywidualnej. Ba, mało tego – jest powiedziane, że się martwią, jest powiedziane co jest dobrze.

A chuj, foch.

I to mnie właśnie wkurwia w świecie sportu

Nie to, że ktoś kłamie.

To, że jak ktoś kłamie, to karze nas za to, że nie dajemy się kłamać.

Że nie bierzemy z połykiem wszystkiego co daje, niezależnie od tego jak bardzo fakty temu przeczą.

To straszne, bo jeśli w taki sposób zachowywałaby się osoba, z którą mamy kontakt, to moglibyśmy z całą stanowczością stwierdzić, że jest socjopatą. Że nie nadaje się do współżycia.

To jest chore.

Nigdy mnie nie denerwowało to, że sportowcy zarabiają duże pieniądze, ale błagam – jeśli nie jesteśmy w stanie ich rozliczyć z faktów, to po co my – kibice – w tym wszystkim?

Chyba tylko po to, żeby można nas było doić z kasy.

Innej opcji nie widzę.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Link do wywiadu z Bartoszem Kurkiem: TUTAJ

Przeczytaj również:

Jak łatwo jest być ekspertem sportowym (w TV)

Dlaczego Lewandowski gra w tych cholernych reklamach?

Jak zawsze zapraszam na fejsbuka oraz instagrama
Facebook
Instagram
A jeśli spodobał Ci się tekst, to zawsze możesz podzielić się ze znajomymi: