Po zabójstwie prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza – internet zalała fala myśli i modlitw. Niektórzy wstawiali świeczki, inni wysyłali serduszka do nieba, jeszcze inni wstawiali zdjęcia ze smutnym opisem.

A wszystkich twórców połączyła jedna myśl na której przez ostatni weekend zbijali kapitał i słodkie lajki:

Stop nienawiści.

No i fajnie. Problem polega na małym paradoksie: takie bezrefleksyjne podejście do tematu jest na rękę tylko rządzącym, nie społeczeństwu.

I jeśli faktycznie chcecie coś zmienić, to będziecie musieli się jednak trochę wysilić.

Czym jest mowa nienawiści?

Mowa nienawiści to – wg portalu równość.info – każda forma wypowiedzi, która rozpowszechnia, podżega, propaguje lub usprawiedliwia nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm lub inne formy nienawiści oparte na nietolerancji, włączając w to nietolerancję wyrażaną w formie agresywnego nacjonalizmu lub etnocentryzmu, dyskryminacji lub wrogości wobec mniejszości, migrantów lub osób wywodzących się ze społeczności imigrantów (Załącznik do rekomendacji Komitetu Ministrów Rady Europy nr R (97) 20, przyjętej 30 października 1997 r.)

Fajna definicja. Taka nie za dokładna.

Nie ukrywam, zdanie „lub inne formy nienawiści oparte na nietolerancji” jest trochę przerażające, albowiem z prawem, regulaminami i zasadami jest tak, że im mniej konkretne, tym większe pole do nadużyć stwarzają. Im mniej konkretna definicja, tym więcej będzie można pod nią podciągnąć, zwłaszcza kiedy zawiera się w niej słowo „każda”.

Tak naprawdę według tej definicji jeśli powiem, że Ravenclaw (jeden z domów w Harrym Potterze) to banda frajerów, którzy mają żaden wpływ na historię HP i równie dobrze mogłoby ich nie być, to już stosuję mowę nienawiści. Zwłaszcza jeśli dodam wykrzyknik.

ZAPRASZAMY DO WIĘZIENIA I SPOŁECZNEGO WYKLUCZENIA.

Tak?

Co ciekawe, według tej definicji można dyskryminować większość, co umówmy się – jest już całkowicie chore. Bo, albo walczymy z dyskryminacją, albo nie walczymy. To tak jak feministki zawsze mówią, że walczą o równość, ale jak zapytasz w jaki sposób walczą o to żeby mężczyznom było lepiej (żeby było równo, nie?) to niespecjalnie doczekasz się konkretnej wypowiedzi.

Z mową nienawiści jest jeszcze taki myk, że w polskim prawie funkcjonują pewne regulacje dotyczące wyrażania poglądów. Mamy tam takie pojęcia jak „gróźby karalne”, „zastraszanie”, „nękanie”. Mamy znieważenie prezydenta, czy flagi. Mamy nawet zakaz propagowania dowolnego ustroju totalitarnego. Konstytucja broni praw mniejszości narodowych i etnicznych. I to są dość konkretne i szerokie zakresy.

Ale od kilku lat przez media przewija się pojęcie „mowa nienawiści”. I w ostatnim tygodniu cały kraj uznał, że powinniśmy według niego – a nie obowiązującego prawa – nastawiać własne kompasy moralne.

Bo trzeba być dobrym, a nie niedobrym!

I pomijając odkrywczość tego stwierdzenia, ja zastanawiam się nad tym: komu to tak naprawdę posłuży?

A wnioski nie są optymistyczne.

Komu służy pojęcie mowy nienawiści?

Czy pojęcie „mowy nienawiści” może jakkolwiek służyć dobru?

Niestety nie.

Ja wiem, że zawarte w nazwie słowo „nienawiść” sprawia, że właściwie nie da się temu pojęciu sprzeciwić. No bo jak, jesteś ZA nienawiścią?

Problem polega na tym, że zakładając iż tylko pewna część społeczeństwa może paść ofiarą nienawiści, dajesz immunitet pewnym grupom, które będą mogły robić co chcą, zawsze grając swoją „kartą ofiary”. I uwierzcie mi, zrobią się bardzo agresywne, bo postawa ofiary pozwala również czuć się usprawiedliwionym w swoich oczach.

Dobrym przykładem może być seksistowskie wyrażenie „mansplaining”. Słowo, które dostało się już do oksfordzkiego słownika języka angielskiego, oznaczające czynność, w trakcie której mężczyzna tłumaczy komuś (zazwyczaj kobiecie) coś w sposób protekcjonalny. Czy jest zatem słowo, które opisuje sytuację odwrotną- wtedy, kiedy kobieta traktuje mężczyznę jak głąba? Nie. Dlaczego? Czyżby dlatego, że kobiety nigdy nie traktują mężczyzn z góry? Też nie. Po prostu poprawność polityczna zakłada, że seksizm może istnieć, ale tylko w jedną stronę. W drugą to mowa nienawiści, bo – w oficjalnym nurcie myślowym (jak to brzmi tak swoją drogą) – kobiety mają gorzej od mężczyzn.

Cudownie.

Nie zapominajmy jeszcze o tym, że z powodu niekonkretnej definicji „mowy nienawiści”, prędko stanie się ona epitetem, który można rzucić w dowolną stronę, podpinając pod to większość emocjonalnie nacechowanych wypowiedzi, z którymi się nie zgadzamy.

Konsekwencją takiego myślenia jest szukanie przez jednostkę jak największej ilości „kart ofiary”. Mamy XXI wiek, rozkwit ludzkości pod względem intelektualnym, a okazuje się że tworzymy świat, w którym argumenty przestają mieć znaczenie. Osoba będąca – oficjalnie – większą ofiarą złego społeczeństwa po prostu automatycznie zamyka mordę drugiej – oficjalnie – mniej pokrzywdzonej stronie, koniec dyskusji. Jakikolwiek dialog zanika, a ludzie przestają sobie ufać. Nie liczą się już fakty, liczą się emocje. Emocje dają przynależność grupową i uzasadniają agresję w kierunku grupy o odmiennych poglądach.

Spójrzcie na to co dzieje się w polskiej polityce. Umówmy się, że jest syf jak cholera, ale kiedy spojrzycie na retorykę obu stron, to zauważycie, że obie walczące o władzę partie głośniej niż „poprawimy jakość waszego życia”, krzyczą”tamci są źli”. Jedni są ofiarą, ponieważ uważają, że w Smoleńsku był zamach, drudzy ponieważ uważają, że w Polsce łamana jest konstytucja. I pozwalają sobie dosłownie na wszystko.

No przecież nawet po zamachu na Pawła Adamowicza zaczęli się chamsko przerzucać odpowiedzialnością, a lud zaczął tę odpowiedzialność przypisywać konkretnej stronie polityki.

Dlatego czas zadać sobie pytanie:

Czy zabójstwo Pawła Adamowicza to czyn polityczny?

Odpowiedzcie mi na pytanie: czy gdybym ukradł wam portfel krzycząc: „Wina Tuska”, to byłby to czyn polityczny?

Nie.

Tak samo jak wtedy kiedy zaburzony niebezpieczny osobnik dźga kogoś nożem, to jego krzyki są raczej nieistotne, gdyż niezależnie od motywacji zrobił to dlatego, że był zaburzony i niebezpieczny. I ponieważ – według informacji podanych przez jego rodzinę – chciał kogoś zabić.

Naturalnie możemy wejść na poziom teoretyzowania, i zastanawiać się czy zabójca był podstawiony po to, by jeszcze podsycić konflikt pomiędzy dwiema stronami, prawą i lewą i dodatkowo uderzyć w WOŚP. Odpowiedź jest jedna: oczywiście, że mogło tak być, nie takie rzeczy robią odpowiednie służby i nie takie rzeczy widziała polityka.

Problem jest taki, że jeśli się tego kiedykolwiek dowiemy to nieprędko, jeśli w ogóle.

To i tak jest jednak nieistotne jeśli patrzeć na to pod kątem zdania zabójcy na temat PO czy PiS. Dlatego właśnie cała ta dyskusja o tym czy na zachowanie mordercy miała większy wpływ polityka Platformy czy Prawa i Sprawiedliwości, jest o kant tyłka rozbić, ale jednocześnie pokazuje tak naprawdę jaki jest problem w społeczeństwie.

Dlaczego ulegasz masowej histerii?

Śmierć Pawła Adamowicza to ogromna tragedia, ale czy naprawdę potrzeba Ci jej było do tego, żeby zacząć mówić, że bycie niedobrym jest niedobre?

Czy to naprawdę jedyny wniosek jaki jest w stanie wyprodukować Twój intelekt?

Na pewno zgodzisz się z tym, że ludzie to w większości lemingi, które idą za jakąś siłą nie wiedząc o co dokładnie chodzi, ale czy kiedykolwiek przyjąłeś założenie, że może właśnie Ty jesteś takim lemingiem?

60% Polaków nie przeczytało w zeszłym roku ani jednej książki. 40% przeczytało przynajmniej jedną, ale nadal najpewniej będzie to pozycja typu „50 twarzy Greya” czy „Igrzyska Śmierci”. I nie zrozumcie mnie źle, każda książka jest wartościowa, ale są książki wartościowe bardziej.

Są książki, które wnoszą nie tylko wartość jaką jest praca mózgu podczas czytania w ogóle, ale dostarczają też jakiś kontekst.

Każdy kto przeczyta „Folwark zwierzęcy” będzie wiedział, że budowanie społeczeństwa na koncepcji równości to mrzonki, które kończą się tragedią.

Każdy kto przeczyta „Rok 1984” będzie rozumiał iż przepychanie pojęcia mowy nienawiści nieuchronnie prowadzi do powstania terminu „myślozbrodnia”.

Każdy kto przeczyta „Nowy wspaniały świat” dowie się dlaczego płyta Taconafide nazywa się tak, a nie inaczej.

Chcesz się dowiedzieć co gra w duszy człowieka? Przeczytaj „Zabić drozda”, „Władcę much”, „Zbrodnię i Karę” czy „Karierę Nikodema Dyzmy”. Przestań patrzeć na świat tylko z perspektywy swoich oczu i ludzi do Ciebie podobnych.

Bycie świadomą społecznie jednostką wymaga kontekstu. Wymaga wiedzy.

Wymaga wysiłku.

Wiecie, chciałbym doczekać czasów, w których będzie wstydem używać słów powiązanych z II wojną światową, w kontekście niezgadzania się ze swoim przeciwnikiem. Gardzę ludźmi, którzy nazywają innych nazistami tylko dlatego, że Ci drudzy mają odmienne poglądy. Gardzę kiedy ktoś porównuje swoją sytuację do sytuacji Żydów podczas okupacji. Gardzę porównywaniem polityków do Hitlera, tylko po to żeby ich zdyskredytować.

Ale ja wiem dlaczego tak ochoczo wycieramy sobie gęby II wojną światową.

Bo gówno o niej wiemy.

Chociażby z tego tytułu, że w liceum masz standardowo 30% historii mniej niż religii.

I jeśli się gówno wie to można co najwyżej pokrzyczeć, że trzeba być dobrym i zostawić serduszko, a w innym komentarzu dodać, że „tamci” to faszyści i opresja wszędzie.

Bo co więcej zrobisz?

Czy na pewno nie jesteś lemingiem?

A jaka była Twoja reakcja na odstrzał dzików? Zastanowiłeś się dlaczego ten dramat został tak rozdmuchany, czy wstawiałeś smutne obrazki o dzikach? Być może będzie to dla Ciebie nowością, ale zawsze – ale to zawsze – kiedy mamy dziwną masową histerię, okazuje się, że rząd po kryjomu coś sobie ustanawia.

Czy wstawiałeś ostatnio łańcuszek na tablicę fb na temat Twoich danych tak na „wszelki wypadek”, czy zastanowiłeś się chociaż przez pół sekundy nad tym, że udostępniasz kaleki tekst z Google Translate, albo że dokładnie taki łańcuszek pojawia się raz na dwa lata?

Nie chodzi mi o to, żeby Cię obrażać, ale może co jakiś czas warto zastanowić się nad własnym ogólnym poziomem i nie uznawać bezrefleksyjnie, że to inni się mylą, a Ty jesteś omnibusem.

Noam Chomsky w „10 prostych sposobów na manipulację społeczeństwem” wymienia teorie, które wcale nie jest ciężko dopasować do znanych nam praktyk i tego jak działa dzisiejszy świat. Utrzymywanie społeczeństwa w głupocie jest jedną z nich, bo głupie społeczeństwo, to przydatne społeczeństwo: wpadnie w panikę kiedy trzeba, zlinczuje kogo trzeba, będzie zmuszać inteligentne jednostki do trzymania się oficjalnej wersji myślowej, każąc za myślozbrodnię – jeśli nie prawnie, to przynajmniej utrudniając życie jak tylko się da.

Chcesz wyciągnąć coś ze śmierci Pawła Adamowicza, to popchnij siebie do tego żeby być bardziej świadomą jednostką.

Zrób cokolwiek.

Rusz dupę.

No chyba, że wolisz żyć w miejscu w którym możesz myśleć tylko w jedną stronę, przyzwalać na krzywdę ludzką pod płaszczykiem sprawiedliwości, ale przynajmniej mieć fajne hasła.

To tak, wtedy myśli i modlitwy wystarczą.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

 

Jak zawsze zapraszam na fejsbuka oraz instagrama
Facebook
Instagram
A jeśli spodobał Ci się tekst, to zawsze możesz podzielić się ze znajomymi: