To był zwykły wieczór. Zwykła muzyka z youtube, zwykła rozmowa na fejsbukowym czacie. No, może nie taka zwykła, bo z koleżanką której dawno nie widziałem, w związku z czym musieliśmy przejść przez zwyczajowe „co tam”.

Koleżanka pogadała, ponarzekała i stwierdziła, że nic to, bo przecież nie zawsze może być idealnie. Postanowiłem pociągnąć dalej temat, chociaż znałem finał tej wypowiedzi. Okazał się być stuprocentowo zgodny z przewidywaniem.

„Bo gdyby nie było problemów to byłoby nudno”

A była taką fajną koleżanką. No cóż.

Bo widzicie, nie mam nic przeciwko braku problemów w swoim życiu. Mogę już nigdy nie być chory, nie mieć problemów ze stawami czy mięśniami. Mogę już nigdy nie mieć żadnego wypadku, ani razu nie zaciąć się papierem, ani razu nie zgubić długopisu. Moi rodzice mogą żyć wiecznie, albo przynajmniej do długiej starości, oczywiście w zdrowiu. Mogę już nigdy nie odwiedzać sądu, nie dostać mandatu, nie mieć zalanego mieszkania przez sąsiadów. Mogę nigdy nie mieć kaca ani rozstroju żołądka po zbyt ostrym kebabie. Nigdy nie złapać gumy, zawsze mieć bilet, zawsze mieć drobne, zawsze mieć grube. Mieć opłacone mieszkanie i rachunki zawsze na rok do przodu.

I wiecie co? Wcale nie byłoby nudno. Wam w takiej samej sytuacji również.

Są pewni ludzie na świecie którzy nie potrzebują rozwiązań. Potrzebują problemów.

Rozmawiam z inną Andżeliką i ta narzeka mi, że nie zdała egzaminu i ma ostatni, poprawkowy. I, że profesor taki i siaki, niesprawiedliwy i nikczemny, aż w pewnym momencie używa struktury:

„Wiesz co? Ja to chyba w ogóle nie pójdę na ten egzamin”

Oboje dobrze wiedzieliśmy, że pójdzie. Po co więc takie pierdolenie?

Ano po to, że niektórzy ludzie nie potrzebują rozwiązania problemów. Rozwiązanie problemu jest nudne, problemy dają emocje. No bo gdyby wzięła się w garść i się nauczyła, nie otrzymałaby tyle atencji od znajomych, nie mogłaby wykorzystać emocji innej osoby do produkowania własnych. Bo im bardziej przekonywałbym ją do pójścia na egzamin tym bardziej rozpaczałaby, że nie pójdzie.

Wiecie, że można uzależnić się od bycia porzucanym? Od szybkich związków które polegają na tym, że amplituda jakości związku zmienia się równie często i gwałtownie co temperatura w ciągu doby na Saharze? Nie kłamię, można być niewolnikiem tego, że nie możesz spojrzeć sobie w lustro, bo ktoś traktuje Cię jak szmatę żeby potem wybaczyć mu to, bo kupił kwiatka. No, ale w przeciwnym wypadku byłoby nudno, prawda?

A wiecie kto na tym traci? Oczywiście, że nie te osoby, przecież robią to, bo coś dostają w zamian. Traci na tym każdy jeden który próbuje szukać im rozwiązań.

Oni tego nie chcą. Oni chcą tylko i wyłącznie pretekstu do tego, żeby mocniej przeżywać, więc im bardziej racjonalnie będziesz im tłumaczyć, że da radę to załatwić, tym więcej usłyszysz, że się nie da, że ktoś nie da rady. Bo nie zrobienie niczego, tylko by przytrzymać Cię w przeżywaniu tego problemu jest celem, więc jeśli tylko raz sobie na to pozwolisz, nie będziesz czekać wiele na raz kolejny.

I po co Ci to? Życie bez tego będzie nudniejsze?

Nie, nie będzie.

Dlatego bezlitośnie usuwaj ze swojego życia ludzi którzy uważają, że problemy są lekarstwem na nudę, którzy z problemów robią styl życia.

Bo zanim się zorientujesz, ich problemy będą stylem Twojego życia.


Chcesz być na bieżąco? Tu masz fejsbuka oraz instagrama. To kliknij tam czy coś.

Jak zawsze zapraszam na fejsbuka oraz instagrama
Facebook
Instagram
A jeśli spodobał Ci się tekst, to zawsze możesz podzielić się ze znajomymi: