Zrobiła wszystko, żeby wieczór ze mną był absolutnie wyjątkowy.

Czekała aż skończę występ. Czekała z drinkiem w ręce, ubrana w sukienkę z takiej ilości materiału, by nie była w stanie jednocześnie zakrywać piersi i pośladków. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale w 99% taki ubiór powiązany jest z całą plejadą zabiegów upiększających, poczynając od balsamu i golenia z chirurgiczną precyzją, przez optymalny makijaż, do sprawdzenia która bielizna przebija, która nie, a w której da się chodzić i dokonanie najrozsądniejszego wyboru.

Czyli wybór najładniejszej.

Nie ma chyba co się gniewać, że przy takiej ilości wysiłku spóźniła się nieznacznie, ot koło czterdziestu minut. Zwłaszcza, że później czekała na mnie ponad godzinę.

Mieliśmy się zobaczyć po raz pierwszy, chociaż znaliśmy się dwa lata. Co sobie wyobrażała? Nie wiem, ale obstawiam, że, na dobry początek, parę kolorowych szotów przy akompaniamencie śmiechów i fascynacji tym, że „cóż za spotkanie”, a potem spacer na którym wciągam ją w anonimową bramę na krakowskim Kazimierzu i wbijam swoje usta w jej usta i nie przestaję kontynuować nawet wtedy, kiedy lekko zażenowany kierowca Ubera informuje nas, że dotarliśmy.

Zrobiła wszystko, żeby wieczór ze mną był absolutnie wyjątkowy.

Poza upewnieniem się, że wezmę w nim udział.

***

Widzicie – ja tego wieczora nie występowałem.

Fakt, jeszcze rano pisałem na Instagramie, że będę, ale z różnych względów odwołałem przyjazd – zwłaszcza, że i tak nikt znajomy nie dał mi znać, że będzie. Włącznie z uroczą damą opisaną powyżej, która dzień później wysłała mi parę zdjęć w tej sukience – najpewniej żeby też było mi przykro, że się zmarnowała.

I teraz nie wiem jak wy, ale gdybym ja przygotowywał coś godzinami dla drugiej osoby, to upewniłbym się czy na pewno będzie. Nawet jeśli chciałbym zrobić niespodziankę, to zrobiłbym to jakoś dyskretnie.

A ona nie.

Na nasuwające się pytanie „dlaczego?”, jest bardzo prosta odpowiedź.

Strasznie głupia.

Ale prosta.

***

Nie da się ukryć, że im człowiek starszy tym więcej schematyczności w ludzkich zachowaniach widzi. Dlatego też im mężczyzna starszy, tym lepiej rozumie kobiety – nie dlatego, że rozumie je same w sobie, tylko dlatego, że jest większa szansa, że spotkało go wcześniej podobne zachowanie i już jest w stanie dopasować do niego prawdziwe znaczenie.

Czyli: „mam nadzieję, że kogoś poznasz i ułożysz sobie życie” przy rozstaniu oznacza „poznałam/em kogoś i układam sobie życie, gdybyś też to zrobił/a to nie musiałbym czuć wyrzutów sumienia„, a „boję się tego, że się w ogóle Ciebie nie boję” oznacza „zamiast się dopytywać o co chodzi, po prostu przyjedź i mnie zerżnij„.

I pamiętam, że to ostatnie zdanie powiedziała mi kiedyś kobieta, z którą rozmowa szła bardzo dobrze, gdyż faktycznie mocno demaskowałem o co jej chodzi. Ale zamiast zamknąć mordę – pisałem kiedyś, że mam taki problem w relacjach damsko-męskich – to konfrontowałem jej wypowiedzi z tym, co uważałem, że faktycznie ma na myśli, a ona potwierdzała. Było bardzo fajnie do momentu, aż powiedziała:

Za bardzo rozumiesz wszystko co robię, muszę być bardziej nieprzewidywalna.

I z tej nieprzewidywalności najpierw się nie odzywała, potem była średnio miła, potem się pokłóciła i nie rozmawiamy.

Ironii dodaje fakt, że dokładnie przewidziałem rezultat, po jej wypowiedzi o nieprzewidywalności. Byłem pewien, że zaraz się coś spierdoli, ale nie byłem już w stanie tego powstrzymać.

Dlaczego?

Bo gdyby było inaczej, to nie byłoby magicznie.

***

I teraz umówmy się –  Jeśli nie może być normalnie: mają latać białe gołębice (w zwolnionym tempie), ja mam dokładnie znać Twoje myślenie na trzy ruchy do przodu, a w kieszeni marynarki mam mieć rysowane tobie w gazecie serce godzinami czekanymi ode mnie, to jesteś niedojrzała emocjonalnie.

Kropka.

To zachowanie nie dotyczy wszystkich kobiet, ale dotyczy na tyle dużej ich ilości, że to temat na tyle istotny, by zamienić go w artykuł. Być może nie wiesz czy akurat dotyczy Ciebie, wiec zróbmy mały test.

UWAGA: Czy zgadzasz się z tekstem poniżej:

Jeśli tak, no to wiadomo. Jeśli nie to nadal nie ma pewności, ale przynajmniej nie chorujesz na ostrą odmianę przypadłości, którą nazwałem konsekwencjofobią.

I nie zrozumcie mnie źle – konsekwencjofobia to przypadłość na którą cierpi na bank duża część facetów, właściwie każdy na nią cierpi w jakimś tam zakresie, a jedyne co ma na to wpływ to dojrzałość osobowości.

Tyle, że kobietom wmawia się, że tak wolno i to jest spoko. Kiedy kobieta jest konkretna, bardzo często mówi mi: „Wiesz, ludzie mówią mi, że powinnam być facetem, bo mówię o co mi chodzi”.

Ale tak nie jest – bycie niekonkretnym, nie jest równoznacznym z byciem kobietą.

Jest po prostu równoznacznym z byciem niekonkretnym.

***

Obie opisane na początku przeze mnie sytuacje mają czynnik, który w teorii można porównać do „bycia magicznym” czy też „byciem z komedii romantycznej”. W praktyce jednakowoż, chodzi o unikanie konsekwencji, aż do ostatniego momentu. Uchylanie sobie drzwi, do możliwości ucieczki w każdej chwili – zwaleniem wszystko na nieporozumienie, na żarty itp.

Nie powiem Ci, że przyjdę na Twój występ, bo dałabym Ci znać, że mi się podobasz. Wtedy mógłbyś mnie odrzucić.

Nie mogę zachowywać się w sposób który rozumiesz, bo wtedy muszę stać za tym co mówię. Wtedy mógłbyś mnie z tego rozliczyć.

Ja kiedyś wywołałem awanturę tym, że kiedy umówiłem się z dziewczyną to ośmieliłem się powiedzieć: „Ja podobam się Tobie, Ty podobasz się mi”. No bo skąd niby wiem, że jej się podobam, co?

NIE MA.

Czego oczekujesz? Konkretów? Jakiegokolwiek potwierdzenia, że wszystko idzie w dobrym kierunku?

No chyba upadłeś na głowę.

I nie ukrywam – to jest maksymalnie wygodny sposób na życie.

Nie pocałował mnie? Ciota. Pocałował mnie jak nie chciałam? Cham.

Nie odezwał się jak chciałam? Mężczyzna powinien odezwać się pierwszy. Odezwał się jak nie chciałam? Narzuca się.

Stawianie siebie w pozycji ofiary jest zajebiście wygodne, nie trzeba ponosić konsekwencji za nic – od czasu do czasu ponarzekać tylko, że życie jest złe.

I teraz kolejne pytanie: „dlaczego?”. Tym razem: „dlaczego kobiety tak robią?”.

No cóż mężczyźni: Odpowiedź wam się nie spodoba.

***

Otóż prawidłową odpowiedzią jest: „Bo mogą”.

Bo zazwyczaj – przykro mi – nie mają was (czy w powyższych przypadkach mnie) za tak istotną rzecz swojego życia, by się o nią postarać.

Bo jeśli są atrakcyjne – przykro mi – to i tak znajdą faceta na poziomie atrakcyjności jak wy czy ja.

Wtedy tym bardziej nie musicie się starać, i pokazywać, że jesteście „jej warci”.

Tyle, że te zachowania nie wyczerpują całego spektrum, albowiem czasem prawidłową odpowiedzią jest: „Bo się boją”.

Boją się – wspomnianego odrzucenia, czy wykorzystania.

Boją się do stopnia, że wolą usprawiedliwić sobie odrzucenie was pod jakimś powodem, byle się nie nadziać. Po raz kolejny i znowu. Wtedy wstręt przed konsekwencjami nie jest powiązany z byciem wredną pizdą, tylko z byciem zranioną, z pewnością nieporadzenia sobie z tym co zakładają, że może je spotkać.

Ale nadal jest powiązany z niedojrzałością emocjonalną.

I nadal jednak z boku wygląda na zachowania wstrętnej pizdy.

I, miłe panie, nadal musicie się godzić z tym, że facet tego nie zaakceptuje. A wiecie dlaczego?

Bo ma własne problemy i może wcale nie chcieć sobie dokładać kolejnych – to jest bardzo proste. Problemy w relacjach damsko-męskich się współdzieli, ale współdzieli się po czasie. Nie można pojawiać się w życiu drugiego człowieka i rzucać się jak ofiara choroby dwubiegunowej – „raz tak, raz tak, a raz to w ogóle jakoś z dupy” i usprawiedliwiać tego strachem czy czymkolwiek.

Masz problem, to walcz z nim:

Jeśli czegoś się boisz, to powiedz to.

Jeśli czujesz, że nie możesz tego powiedzieć, to nie spotykaj się z osobą, której nie możesz tego powiedzieć.

Jeśli powiesz i ktoś Cię źle potraktuje, to nie jest to Twoja wina.

I pamiętaj, że nie ma nic szlachetnego w utrudnianiu życia sobie i innym. Wbrew temu co mogą Ci wmawiać media, życie to nie komedia romantyczna, życie to dramat – i nikt ze zdrowym poczuciem własnej wartości nie zaakceptuje problemów z niczego w swoim życiu, niezależnie od tego jak fantastyczną osobą się jawisz.

Bo kiedy poznajesz drugą osobę, lubisz ją i zależy Ci na niej, to jeśli sprawisz, że ona przegra, to nie jest tak, że wygrywasz Ty.

Sprawiasz, że przegrywacie.

Wy.

.

.

.

.

.

.

.

Przeczytaj również:

Kobiety należy okłamywać

Hejterzy miłości

Miłość – rzecz bardzo typowa

Jak zawsze zapraszam na fejsbuka oraz instagrama
Facebook
Instagram
A jeśli spodobał Ci się tekst, to zawsze możesz podzielić się ze znajomymi: