Pewnie nie zdziwi was, że pomagam znajomym w problemach sercowych.

Może inaczej: doradzam. A oni sobie moje rady całkowicie ignorują i, nierzadko, przy okazji jeszcze się obrażają.

No i trudno. Nie zmienia to faktu, że moje rady działają, tylko wykraczają ponad standardowe „wszystko będzie dobrze”.

I ostatnio znajomy uraczył mnie takim problemem, że po prostu musiałem to opisać. Bo problem to powszechny, a brzmiał tak:

„Maciej!

Ej mam taki problem, że umawiam się z [dziewczyną] i właściwie nie wiem o co chodzi do końca. Niby jej się podobam, ale coś nie pyka. Za każdym razem jak idzie mi trochę lepiej, to zawsze się znajdzie coś do czego się przyczepi. Cały czas daje mi do zrozumienia, że nie spełniam jej oczekiwań. Na przykład kiedy pocałowałem ją (to był nasz pierwszy pocałunek) w jej urodziny, to zrobiła problem, że to jest banalne i wybrałem najgorszą porę. Za każdym razem kiedy tylko się otworzę, zażartuję czy coś, to mówi „Serio?” z takim rozczarowaniem w głosie. Nie wiem czy w ogóle to co mówię ma sens dla Ciebie (…)”

No tak się składa, że ma.

„Kobiecie należy imponować”, napisałem w tekście „Seks zaczyna się po dwudziestce” i, oczywiście, miałem rację.

Logicznym byłoby zatem, by dostosować swoje zachowanie do jej zwerbalizowanych oczekiwań, prawda?

No właśnie niekoniecznie.

Powód jest prosty: Ona nie wie czego oczekuje. Nie gniewaj się na na nią, to nie jej wina.

Ludzie nie wiedzą czego oczekują.

Wydaje nam się, że wiemy. Że znamy składniki równania, które dałyby nam szczęście. Tak naprawdę jednak obchodzi nas tylko i wyłącznie efekt końcowy.

Nie wiem czy pamiętacie protesty, jakie pojawiły się kiedy Daniel Craig miał zostać nowym Bondem, ale były ogromne. Że brzydki, że ma ciężką urodę, że rudy – jednym słowem: nie nadaje się. A dzisiaj jest uważany za jednego z najlepszych Bondów, jeśli nie najlepszego.

To samo było z Iron Manem, to samo było z nowym Batmanem… tak naprawdę to samo jest z połową odtwórców ról.

Ale nie ma co też szukać przykładów tak bardzo daleko. Wyobraźmy sobie faceta, który otwarcie mówi, że kręcą go niskie brunetki. Że wzrost i kolor włosów, to główne składniki tego jaka kobieta się mu podoba.

Czy myślisz, że w takim razie nie umówiłby się z Candice Swanepoel, gdyby ta zaprosiła go na drinka? Powiedziałby jej „sorry, nie jesteś w moim typie”?

Proste, że nie.

Stąd drogi kolego, ja wiem, że ona mówi Ci, że składniki twojego zachowania są niewystarczające. Ale to co Ci naprawdę komunikuje, to fakt, że efekt końcowy jest lipny.

Nie robisz jej mokro. Nie budzisz namiętności.

I ja wiem, że brzydko tak mówić, ale taka prawda. Jest naukowo udowodnione, że żarty osób, które uważamy za atrakcyjne, bardziej nas śmieszą. Jeśli się jej podobasz, ona będzie się śmiać i nie będzie wiedzieć dlaczego. Z jakiegoś powodu się jednak nie śmieje.

To dlaczego się w ogóle z Tobą umawia? No cóż: jesteś najlepszym ze wszystkich dostępnych samców w okolicy.

Jesteś najbliższy temu, czego oczekuje, ale niestety nadal nie jesteś wystarczająco taki, jakim ona chce byś był.

Więc próbuje to jakoś wykrzesać z Ciebie, ale Ty będąc sobą po prostu nie trafiasz w efekt końcowy który się jej spodoba. I nie spodobasz się jej, nawet jeśli będziesz spełniać wszystkie jej wymysły. Właściwie działa to zupełnie odwrotnie, bo to trochę tak jakby wytłumaczyć komuś jak się wykonuje sztuczkę magiczną, a następnie chcieć by zaprezentował ją tak, byśmy się na nią nabrali.

Więc będziecie się tak bujać jeszcze jakiś czas, aż ona znajdzie sobie kogoś, kto jej pasuje. A Ty pójdziesz w odstawkę.

To niekoniecznie jest Twoja wina, fakt, że nie robisz mokro to kwestia bardzo fizyczna. Nie obwiniaj się, nie każdy musi pasować każdemu i akurat w tym przypadku nadajesz się tylko na kolegę. Bliskiego kolegę, ale nadal kolegę.

Raczej w niedalekim okresie czasu nie masz szans na to, by zmienić swoją pozycję. No może gdybyś obronił ją przed atakiem napastników, to zaczęłaby patrzeć na Ciebie inaczej. Jeśli ograniczysz kontakt, to też jest szansa, że poczuje, że brakuje Cię w jej życiu. Być może za trzy lata, kiedy będziesz trochę innym facetem i spotykając ją po czasie rozłąki, pokażesz się z innej strony.

Ale nie dostosowuj służalczo swojego zachowania do jej oczekiwań, szanuj się. „Nie”, to „nie”.

A jeśli nie chcesz tego zrobić dla swojego zdrowia psychicznego, to zrób to zdrowia psychicznego ogółu.

Widzisz, tutaj masz do czynienia z dziewczyną, która jest szczera i nie zamierza grać z Tobą w gierki. Nie ma tutaj wyrachowania, ona po prostu nie wie co jest grane.

Ale prędzej czy później się zorientuje. Zorientuje się, że grając dostępnością seksualną, może modyfikować zachowanie mężczyzn. Poczuje władzę.

A władza deprawuje.

I zamienia część atrakcyjnych dziewczyn w kobiety, które w relacji z mężczyzną rozsiadają się wygodnie i patrząc na faceta mówią wprost: „płaszcz się, ale domyśl się jak ja lubię, by się przede mną płaszczyć”.

Nie no dzięki.

Pamiętam, że kiedyś spotykałem się z dziewczyną, która powiedziała mi wprost i bez wstydu: „Jestem ciekawa, jak długo dasz radę mnie zaskakiwać”. I, być może, sam komunikat nie brzmi dziwnie, ale pamiętam, że ona nie robiła nic, by zaskakiwać mnie.

I wtedy dotarło do mnie, że jestem traktowany jako ktoś, kto ma jej dostarczyć rozrywki. Że nie będzie tutaj równego wkładu; ona będzie grać, a ja będę tańczyć. A to zachowanie bardzo powszechne, bo na tym samym fundamencie jest zbudowana zabawa w „domyśl się”.

Domyśl się do jakiej restauracji mnie zabrać, domyśl się jaki film wybrać, by mi zaimponować, domyśl się co ci wolno mówić, bym zawsze miała dobry nastrój.

Widzicie tu gdzieś równy wkład?

Kobiety bardzo często bronią powyższych zachowań, mówiąc: „a bo mężczyźni niczego nie rozumieją”.

A co tu jest do zrozumienia? Co tu jest do zrozumienia poza tym, że robisz tak jak tobie jest wygodnie i masz w dupie drugą osobę? Że wymagasz faceta z komedii romantycznej i jednocześnie z pornosa. Najlepszego kochanka, który w magiczny sposób domyśla się kiedy może dać buzi, a kiedy pociągnąć za włosy.

Co tu jest do zrozumienia poza tym, że facet ma być zawsze taki jakiego chcesz. Bo inaczej kara.

Mało tego, kiedy mówisz do faceta, który zażartuje i nie trafi w twoje poczucie humoru: „tak ci dobrze szło, ale teraz nie dałeś rady”, to czym to jest, jeśli nie tresurą?

Jak działa tresura? Ano tak: Widzisz kość? To naucz się ją dostawać.

Okropne, co nie? Ale kobiety bronią siebie nawzajem, nadając temu formy niemalże mistycznej. Tajemnej wiedzy, której męski gatunek nie może pojąć.

I gdybyśmy zaprzestali akceptacji takiego typu zachowań, to prędzej czy później musiałoby zniknąć. Nie musisz się na to zgadzać chłopaku, kim ty masz dla niej być: błaznem czy partnerem?

Ale w odróżnieniu od kobiet, między mężczyznami nie ma solidarności. Każdy dba o swojego kutasa, więc ochoczo wpadamy w pułapkę tego, by wykazać, że cały nasz gatunek jest bezwartościowy. Kobiety narzekają, że mężczyźni chcą tylko seksu? Będę mówić, że ja seksu nie chcę prawie w ogóle. Kobiety narzekają, że mężczyźni są zbyt zniewieściali? Nie ma sprawy, będę mówić, że wszyscy faceci to pizdy. Kobiety mówią, że mężczyźni są niedojrzali? Będę mówić, że to chłopcy, a prawdziwym mężczyzną jestem ja właśnie.

Skoro jest popyt na facetów, którzy będą się domyślać wszystkiego i imponować za każdym razem, to znajdzie się i podaż.

Bo faceci zrobią wszystko, by dobrać się kobiecie do majtek.

Tylko koniec końców, kobiety same na tym stracą. Już tracą tak naprawdę.

Ostatnio spotkałem się z koleżanką, która narzekała na facetów z pozornie innego powodu niż ja. Otóż ona narzekała na to, że faceci bardzo ochoczo przedstawiają się ze świetnej strony, jako ludzie z niebanalnymi zainteresowaniami, aktywnymi na każdym polu, obsypującymi kwiatami i prezentami bez okazji. Tylko to nadal jest właśnie to o czym mówię – tworzenie wizerunku.

A potem jest smutek, że książę z bajki okazuje się być zwykłym Andrzejem. Niby skakał ze spadochronem i w locie recytował Szekspira w oryginale i od tyłu, a jednak okazuje się, że pracuje w call center i w weekend gra w gry komputerowe. Też bywa zmęczony i nie chce obsypywać prezentami cały czas.

Akcja wywołuje reakcję. Drogie Panie: Stworzyłyście popyt na wydmuszki, nie narzekajcie, że wydmuszki dostajecie.

Mówicie, że faceci to pizdy, że są zniewieściali, że oglądają się tylko na swój wygląd. Samochód, siłownia i obcisłe sweterki, oraz instagram zasypany zdjęciami z kite-a na Bali.

Ale to wam robi mokro, a nie to, że ktoś ciężko pracuje, dobrze się uczy. Zwykłe życie nie sprzedaje się dobrze, dobrze sprzedają się natomiast imitacje Ryana Goslinga.

To jaką drogę ma wybrać dziewiętnastoletni chłopak, materiał na wspaniałego mężczyznę, kiedy wymaga się od niego tyle, ile od czterdziestoletniego mężczyzny? Samochodu, dochodu, pewności siebie (ale nie za dużej, optymalnej), bycia męskim. Czy być cały czas tym chłopakiem i nic nie mieć, czy poudawać kogoś innego i mieć profit?

Tylko – tak jak już kiedyś pisałem – fajni mężczyźni nie wykluwają się z jajek, oni najpierw muszą być fajnymi chłopakami. Jeśli będą musieli być kimś innym, to w tego fajnego faceta się nie zamienią. No bo jak?

To może być kontrowersyjny pogląd, ale wiecie: mężczyźni to też ludzie. Nie będą cały czas perfekcyjni.

Więc kobieto: Chcesz mieć mężczyznę, który jest zaradny, pracowity i, powiedzmy, wrażliwy? Wybieraj faceta na podstawie tych kryteriów, a nie na podstawie innych, po czym narzekaj, że tych które chcesz nie ma w pakiecie. To jakby kupić sobie Porshe 911 i narzekać, że bagażnik mały.

Bo często na demotywatorach można spotkać przemyślenia, że kiedyś chłop to był chłop. Uszczelkę naprawił, rodzinę utrzymał i pracy się nie bał.

Ale kiedyś ten chłop nie musiał się bać o to, że jego zainteresowania wypadną blado w social mediach.

Także chłopaku, którego problem roztrząsam: Przyjmij porażkę na klatę i wiedz, że raczej nic z tego nie będzie. Ale nie poddawaj się i rób swoje. Będąc ogólnie atrakcyjną osobą – wysportowaną, umytą, pachnącą, ubraną i oczytaną – prędzej czy później u kogoś wzbudzisz pożądanie. Nie musisz do tego celu zmieniać całej swojej osobowości. I nie stawiaj się pod nią, wkład w związek musi być równy.

Chociaż jeszcze na koniec taka mała rzecz.

Jeśli kobieta narzeka Ci, że pocałowałeś ją w nieodpowiednim momencie, to zatkaj jej usta kolejnym pocałunkiem. Może po prostu tak marudzi.

Najwyżej dostaniesz w mordę.

Boisz się? No cóż, przynajmniej wiesz już dlaczego nie robisz jej mokro.

 

.

.

.

.

.

.

 

Jak zawsze zapraszam na fejsbuka oraz instagrama
Facebook
Instagram
A jeśli spodobał Ci się tekst, to zawsze możesz podzielić się ze znajomymi: