Co to są fidget spinnery?

To takie cosie, co się kręcą się. Widzicie je na tytułowym zdjęciu.

Jest to najnowszy trend, który opanował umysły młodych ludzi, więc kupują masowo te gadżety i kręcą, i kręcą, i kręcą.

I tyle. Nie ma do żadnego sensu.

Logicznym jest zatem, by głośno wyrażać swój sprzeciw, co nie?

No właśnie nie.

Przeglądałem wczoraj stare albumy ze zdjęciami. Był Maciej z komunii, Maciej na nartach, Maciej na dżewie. Fajnie.

Nie wszystkie albumy miały taką samą zawartość. W niektórych mogłem znaleźć…

KARTECZKI!

Tak jest! Hobby dzieci urodzonych w latach osiemdziesiątych. Z karteczkami było fajne to, że były i można się nimi było wymienić.

Tyle. Zero sensu.

Przypomniałem sobie jeszcze o TAZO. Tazosów było dużo, były zwierzątka ze snacków, były pokemony, były takie grube zappery. No i się miało, czasem się grało.

Tyle było w nich sensu.

Jojo miało sensu nieco więcej, bo można było robić sztuczki. Ale już taka lepka łapka, co w Kaczorach Donaldach była, to już średnio. W ogóle to była chamówa, bo jej żywotność wynosiło kilka użyć.

Najgłupszym chyba trendem w mojej ocenie, były jednak sprężynki. Te takie co schodziły po schodach. Ile było z tego frajdy, dwa użycia? Przecież to było cały czas to samo.

Zośka! Kto dobrze w Zośkę, ten miał poważanie u kolegów. Poziom skomplikowania był jednak zerowy.

Najbardziej skomplikowane było Tamagotchi, ale tutaj też można by się przyczepić, że to bez sensu, bo w komputerze zwierzę, to po co takie, a komu to potrzebne.

O każdym trendzie dla dzieciaków można powiedzieć, że jest bez sensu. Zazwyczaj jest.

Tylko co z tego?

Gdzie nie spojrzę to narzekania, że głupie, że po co, że można by lepiej. Jak słyszę takie narzekanie, to wydaje mi się, że średnia wieku w społeczeństwie wynosi tyle samo.

Jeśli nie rozumiesz tego, czym bawią się młodzi ludzie to nie znaczy, że jesteś najmądrzejszy na świecie.

Wręcz przeciwnie, jesteś niezbyt mądry. Tu nie ma co rozumieć. Jest jakiś trend, wykreowany przez media, podtrzymany przez przedsiębiorców i tyle. To się dzieje cały czas, nie tylko wśród zabawek dla dzieci z resztą.

Co mają robić młodzi ludzie? Grać w szachy słuchając Czajkowskiego? Młodzi ludzie mają raczej proste zabawki i oczywistym jest, że jeśli coś jest popularne, to one będą chciały to mieć, by budować pozycję w społeczeństwie.

Z resztą – jak dorosły też chce sobie kręcić zabawką, to jego sprawa.

Jeśli planujesz coś czyjeś hobby, lub gadżety, to zawsze sobie zadaj dwa pytania: „Czy mnie to dotyczy?” oraz „Czy jest to szkodliwe”. I jeśli na oba odpowiedź brzmi „nie”, to weź się może zamknij.

Bo kiedy zaczynasz taką narrację, że to jest bez sensu, pokazujesz, że jesteś wewnątrz starym dziadem. Może Ci się wydawać, że jesteś młody duchem, że idziesz za trendami, ale tak naprawdę nie różnisz się niczym od wrednego dziadygi, rozganiającego laską dzieciaki z trawnika, bo te grają w piłkę.

Chcesz odzierać młodzież ze wspomnień i doznań, bo ci coś przeszkadza?

Tak, dobrze czytasz: Odzierać ze wspomnień. Skoro ja uważam, że jojo było zajebiste (a było), to na pewno ktoś za 10 lat będzie uważał, że spinnery były w dechę, bo umiał robić jakieś sztuczki.

To po co truć dupę ludziom, żeby przestali? Nic nie zmienisz, po prostu będziesz truć. Po prostu będziesz tym nieznośnym dziadem.

W wieku lat dwudziestu paru.

Fajnie tak? Nie bardzo.

Obiecujesz poprawę? No! Cieszę się.

Bo naprawdę, nie wszystko jest o tobie. Niektóre rzeczy są o innych ludziach.

Po prostu

 

 

 

 

 

 

 

***

I jak zawsze zapraszam na fejsbuka.

Chcesz się podzielić wpisem? Proszę bardzo, tylko gdzie?