Co to znaczy poprawność? Słownik języka polskiego definiuje ją jako zgodność z faktami, obowiązującym konwenansem i normami. I wszystko wydaje się być jasne, tylko kto wyznacza normy? Kto ustala reguły gry, w której to chcąc nie chcąc bierzemy udział?

Wszyscy znamy wierszyk, który dawno temu, kiedy to byliśmy piękni i młodzi, figurował jako niezbędnik w naszym elementarzu. A zaczynał się tak: ,,Murzynek Bambo w Afryce mieszka…”. Ten sam wierszyk za młodu otwierał nam okno na wielki, niezbadany świat. Gdzieś tam w Afryce(!) mieszkał sobie w końcu nasz kolega Bambo, a było to na tyle fascynujące, że jako małe i ciekawe świata stworzenia snuliśmy masę wyobrażeń na temat tego jak też wygląda jego życie, jak wygląda ta cała Afryka i co jest tam ciekawego. Pewnym było, że nasz kolega ma inny kolor skóry, ale komuż to przeszkadzało? Teraz rzeczony wierszyk to podstawowy element propagandy rasistowskiej w Polsce. To istny skandal, żeby uczyć dzieci czegoś tak przepełnionego nienawiścią do ras! A wszystko to, bo… poprawność polityczna. I znów wszystko byłoby fajnie, tylko dlaczego sami stwarzamy sobie problemy i ograniczenia? Dlaczego na siłę doszukujemy się uszczypliwości, prowokacji i hejtu? Trochę to jest tak jak z przysłowiem „każdy sądzi miarą własnego zepsucia”. No i faktycznie – jak złodziejowi zginie jakiś coś – jest pewien, że ktoś mu go ukradł. A jak sam masz złe intencje to i doszukujesz się ich u innych. No, chyba że jesteś feministką, wtedy doszukujesz się ich wszędzie i bez względu na wszystko.

Mój kolega w dyskusji na temat owego wierszyka powiedział bardzo zabawną rzecz. Twierdzi bowiem, że faktycznie ,,Murzynek Bambo” to rażący nietakt ze strony pana Tuwima, bo to zupełnie tak samo jakby w hitlerowskich Niemczech ktoś napisał ,,Mały Aaronek w Polsce gdzieś mieszka, czarne ma włoski ten nasz koleżka, krzywy nos i nie ma napleteczka…”. I tutaj pojawia się pewien problem, bo ja nic z tego nie rozumiem. A kiedy próbuję zrozumieć w rozrachunku pojawia się Error, bo to naprawdę bzdura. Dlaczego wiersz, który opowiada mi o innym człowieku bez wartościujących określeń, bez wyrażeń nacechowanych emocjonalnie i zgrubień czy zdrobnień, a wreszcie bez cienia zarysu tendencyjnej postawy autora ma być naruszeniem? Kiedy byłam mała ten wierszyk wydawał mi się bardzo ciekawy i sprawiał, że chciałam się z murzynkiem Bambo z a k u m p l o w a ć. W końcu to był fajny gość, który mógł mi opowiedzieć coś jeszcze ciekawszego. Ba! Powiem więcej, narażając się na społeczny lincz – nawet nie przyszło mi do głowy, że mój kolega Bambo mógłby być potraktowany inaczej niż ja. A wiecie dlaczego? Bo tak zostałam wychowana. Moi rodzice jakimś cudem nie mówili, że Bambo to odmieniec, ale nie mogę mówić tego głośno, bo za 20 lat wyniknie z tego społeczny armagedon. I odważnie śmiem twierdzić, że dla równie normalnych ludzi wiersz o zwykłym chłopcu Aaronie, który troszkę się od nas różni – no, ale przecież wszyscy jesteśmy inni – nawet w hitlerowskich Niemczech nie budziłby niechęci, gdyby ktoś inny nie wpoił im tego wcześniej. Ale tak to już jest, że lubimy krzyczeć i płakać post factum zamiast przewidywać i działać prewencyjnie. A może warto najpierw zadbać o wychowanie swoich dzieci i porządek na własnym podwórku ideologicznym zamiast potem drzeć japę na dorosłych ludzi, którzy mają już ukierunkowane przekonania?

A jeśli nie mam racji i Bambo nadal propaguje rasizm i niesprawiedliwość to uroczyście postuluję o zakazanie ,,Stefka Burczymuchy” – bo odkąd go przeczytałam każdy Stefan jest dla mnie napiętnowany tchórzostwem – skandal! No i oczywiście (znów Tuwim, wstyd!) ,,O Grzesiu kłamczuchu i jego cioci”, bo nie ufam już żadnemu Grzegorzowi – skandal do potęgi!

Zamiast krzyczeć przy każdej możliwej okazji i budować tylko frustrację w sobie i otoczeniu można przecież uzbroić się w niezawodną zbroję przeciw negatywnym czynnikom zewnętrznym, jaką jest dystans. Nie zrozumcie mnie źle – nie namawiam do zamiatania poważnych problemów pod dywan. Ale niech te problemy naprawdę będą poważne. Jeśli ktoś w naprawdę niestosowny sposób naruszy czyjąś godność – zapewniam, że będę pierwszym, który krzyknie „Veto!”. Ale jeśli wykładowcy na uczelniach boją się zwrócić obcokrajowcom uwagę, kiedy ci ściągają na kolokwium, bo nad głowami kadry nauczycielskiej wisi wtedy pozew o dyskryminację to już przesada. I mowa tu o białoskórych obcokrajowcach. Pomyślcie, co by było, gdyby w ich skórze było więcej melanocytów?

Wisienką na torcie poprawności politycznej są wspomniane już wcześniej feministki. I już pierwszym dotyczącym je zdaniem skazałam ten tekst na lincz. Bo feministki lubią krzyczeć bez powodu. Gwoli ścisłości znów doprecyzuję swoje stanowisko. To nie jest tak, że feminizm to zły nurt. Wręcz przeciwnie. To jeden z najważniejszych elementów, który pozwolił na zbudowanie demokracji (która podobno gdzieś kiedyś istniała) i wyrównał propagowaną niesprawiedliwość. Feminizm jest szalenie ważny, jeśli na celowniku mamy wyrównanie wartości wykonywanej pracy czy obalenie społecznych mitów (czy one nadal istnieją?) o kobiecie jako mniej wykształconej sile roboczej ogniska domowego. Ale wszystko ma swoje granice. A feminizm XXI wieku coraz częściej przekracza je swoją sztuką dla sztuki. Ja rozumiem, że czujecie się urażone, kiedy w ogłoszeniu o pracę poszukują ,,specjalisTY do spraw sprzedaży”, ale nie sądzicie, że jeszcze bardziej nienaturalnie i tendencyjnie byłoby szukać specjalistki? I tak jak szukają sekretarki (to okropne, pewnie uważają, że tylko kobiety mogą być jakimiś tam sekretarkami), tak mniej naturalnie jest szukać sekretarza, jako że to określenie nawiązuje do trochę innych zawodów. I zdecydowanie lepiej czułabym się gdybym miała przyjemność zobaczyć film wyreżyserowany przez panią reżyser X niż przez reżyserkę (bo musiałoby to być naprawdę szalenie zdolne pomieszczenie). Zamiast wszczynać szarpaniny o to, że jakiś śmieć śmie śmieć otworzyć wam drzwi, bezczelny cham i prostak, który myśli pewnie, że nie jesteście w stanie zrobić tego same, bo jesteście słabe. Zamiast tatuować sobie nie wiadomo po co bliżej nieuzasadnionych symboli na twarzy można by na przykład swoją postawą pokazywać, że jesteście na tyle silne, rozsądne i wspaniałe, że równouprawnienie kobiet powinno być czymś oczywistym. Naprawdę nie trzeba głośno krzyczeć, żeby być szanowanym.

Róbmy miłość, nie wojnę.

 

 

Jak zawsze zapraszam na fejsbuka oraz instagrama
Facebook
Instagram
A jeśli spodobał Ci się tekst, to zawsze możesz podzielić się ze znajomymi: