Nie jestem feministą.

Jednak, co ciekawe, spełniam wymagania, by nim być: uważam, że niezależnie od płci powinniśmy mieć takie same prawa. Mniej więcej, bo też musimy patrzeć zdroworozsądkowo na różnice między nami. Czyli na przykład nie będę domagać się zwolnienia z pracy dla mężczyzn, którzy zostaną ojcami – nie noszą dziecka. To zrozumiałe.

Pomimo tego, że spełniam wymogi, niespecjalnie lubię identyfikować się z ideologiami. Ideologie prowadzą do fanatyzmu, a fanatyzm do braku krytycznego myślenia. I potem mamy dziwne sytuacje – mężczyźni oskarżani o seksizm, bo powiedzieli komplement koleżance z pracy. Wymuszanie zmian nazwy zawodów, a nawet wyrażeń obecnych w języku od lat!. Nie pamiętam już, ale na którymś większym uniwersytecie z kraju anglojęzycznego, nie wolno mówić „płeć piękna” oraz „płeć brzydka”. Paranoja.

Przez te właśnie dziwne sytuacje, kobiety walczące o swoje prawa mają złą prasę. Ósmego marca panie postanowiły jednakowoż wyjść na ulice i zamanifestować to, że o równouprawnienie walczyć będą. I tak zacząłem się zastanawiać: „A może kobiety faktycznie mają ciężej w społeczeństwie niż mężczyźni. Wydaje mi się, że nie, ale być może bagatelizuję jakiś problem”.

Postanowiłem zatem posłuchać co maja do powiedzenia i skonfrontować to z rzeczywistością.

A oto wnioski:

Kobiety spotykają się z nierealnymi oczekiwaniami odnośnie urody.

Okładki magazynów kipią seksownymi kobietami, bez skaz na ciele i twarzy. Pomimo tego, że wszyscy wiemy, iż jest to magią fotoszopa oraz dobrze ustawionych świateł na sesji zdjęciowej, to powoduje to masę kompleksów u pań, zwłaszcza tych młodych. Powoduje to, że kobiety boją się starzeć i rzucają się na zabiegi odmładzające niczym na świeże bułeczki czy plastikowe buty w promocji Lidla. Nie ma co nawet wspominać o zaburzeniach jedzenia, te już stały się standardem. I tutaj Panie widzą niesprawiedliwość, bo wychodzą z założenia, że cały świat powiązany z mediami i szołbiznesem nie wywiera takiego wpływu na mężczyzn.

No nie wiem – widziałyście kiedyś rozmiary fiutów w pornosach?

Z doświadczenia – mój znajomy z drągiem wielkości 21 cm pytał się, czy to dużo, bo nie wiedział. Po tym jak już pozbyłem się jego ciała, to zaczęło mnie zastanawiać jak wiele mężczyzn od pierwszego zobaczenia filmu porno do starości, będzie żyć z ogromnymi kompleksami

Z kompleksami nie do naprawienia, bo schudnąć to sobie możecie, ale choćbyśmy wieszali sobie ciężarki na naszych penisach to większe nie będą.

Tak mi powiedział kolega.

I nie można bagatelizować tego problemu – mężczyźni postrzegają świat poprzez seksualność. Kropka. Zwłaszcza przy obecnym trendzie bycia samcem alfa, kiedy każdy magazyn uczy nas, że mamy tacy być (a znakomita większość nie jest i nie będzie). Niezależnie od tego jak wysoki, zadbany, przystojny, zamożny i inteligentny jest facet z małym penisem, nigdy nie posiądzie prawdziwej pewności siebie. Nigdy – może być mistrzem świata we wszystkim i jego żona może uwielbiać jego rozmiar, ale on nigdy nie uwierzy w to, że jest świetnym kochankiem. I całe życie będzie zastanawiać się, czy jego żona go nie zdradza.

A wiele zdradzi.

Ale dobra, a propos pism – wiecie co jest teraz największym trendem wśród mężczyzn? Brody.

Kobiety uwielbiają mówić – kocham brodaczy, chciałabym mieć swojego Wikinga.

Powodzenia w hodowaniu zarostu jeśli geny nie obdarzyły Cię bujnym włosiem.

O nierealnych standardach dotyczących ciała nie ma co wspominać poza tym, że dla mężczyzn również są. Sam chodziłem kilka miesięcy z poziomem tkanki tłuszczowej predysponującym mnie do okładki Men’s Health, by popsuć sobie nerki, nabawić się wstrętu do ćwiczeń i diet, a następnie dowiedzieć się, że nie jest możliwe być tak zbudowanym na co dzień, bo Ci modele do tych sesji się delikatnie odwadniają.

W temacie urody jeszcze – słyszę też głosy, kobiet powtarzających: „Dlaczego ja muszę się malować, dlaczego muszę pozbywać się owłosienia z ciała, dlaczego muszę zakładać staniki, które ściskają mi cycki i kuse sukienki?”.

Nie musisz. Zupełnie nie musisz.

Ale nie wymagaj tego, by ludzie traktowali Cię jak atrakcyjną osobę jeśli nią nie jesteś.

Atrakcyjni ludzie są traktowani lepiej. Niezależnie od płci. To naukowo udowodnione. Jeśli zneutralizujesz swoje zalety, jeśli na przykład postawisz na owłosienie – cechę męską – zaczniesz ludzi odrzucać.

Proste.

Kiedy kobieta ma wiele partnerów seksualnych to jest dziwką, a kiedy mężczyzna ma wiele partnerek to mu gratulują.

Dobra nie oszukujmy się, mężczyźni którzy mają wiele partnerek seksualnych budzą podziw.

Charlie Sheen był idolem nastolatków, fikcyjna postać Hanka Moodego z „Californiacation” sprawiała, że mężczyźni chcieli być tacy jak on. To prawda.

Tylko widzicie – tacy mężczyźni budzą podziw głównie mężczyzn.

Bo tak jak nie znam faceta, który chciałby się związać z dziewczyną, która spała z kilkorgiem jego znajomych, tak nie znam i dziewczyny, która chciałaby wejść w związek z mężczyzną znanym z rozwiązłości.

Reputacja kobieciarza skutecznie odstrasza płeć przeciwną, bardzo często kobiety nie chcą się umówić z facetem, bo on wcześniej chciał umówić się z jakąś z ich koleżanek, nawet jeśli było to już jakiś czas temu i nic z tego nie wyszło poza zaproszeniem.

Ale z tym gratulowaniem też bym nie przesadzał, bo tak jak mężczyznom jacyś głupi koledzy gratulują zaliczanych panienek, tak puste lasie będą gratulować innym pustym lasiom, że złapały faceta z pieniędzmi. Do czego piję to do tego, że ludzie często mają pojebane standardy i nawet jeśli jest to widoczne, to niekoniecznie rzutuje to na obraz całego społeczeństwa.

Natomiast przyznam jedno kobietom – kiedy chcą umówić się z mężczyzną na seks, często mężczyzna uznaje, że nie musi się starać i podchodzi do niej bez szacunku.

Panowie – ogarnijcie się.

Na rozmowach kwalifikacyjnych kobiety słyszą „niezręczne pytanie”, którego nie słyszą mężczyźni.

A to niezręczne pytanie brzmi: „Kiedy planuje Pani zajść w ciążę?”

To znaczy tak naprawdę brzmi nieco inaczej, bo w takiej formie pracodawcy nie wolno o to zapytać.

No, ale tak – pracodawca chce wiedzieć kiedy planujesz mieć dzieci.

Chce to wiedzieć, bo chce dowiedzieć się, czy będzie mieć pracownika na lata, czy może po niedługim czasie będzie zmuszony do szukania kolejnego i wdrażania go do zawodu.

I odejdźmy już od tego czy wypada to zrobić. Odetnijmy od tego kontekst społeczny i to jak intymne może być to pytanie.

Odpowiedzmy sobie na jedną rzecz: Czy dla pracodawcy ta informacja jest istotna.

Odpowiedź: Tak, jest zajebiście istotna. Jest kluczowa.

Są biznesy w których stracenie pracownika z dnia na dzień może grozić nawet zamknięciem biznesu. I owszem, są kobiety, które do pracy podchodzą poważnie i nie idą od razu na zwolnienie chorobowe. Ale są też takie, które lecą od razu na L4, a nawet specjalnie zachodzą w ciążę z chwilą otrzymania umowy o pracę.

I wiecie co? Faceci nie mają nic wspólnego z tą złą reputacją, która ciągnie się za kobietami. Cała wina w tym, że taka reputacja istnieje leży po stronie kobiet.

I nie rozumiem oburzenia o to, że „ale facetom się jakoś nie zadaje takiego pytania”. Bardzo to dziwne, ale spójrzmy: być może mężczyzny się o to nie pyta, bo mężczyzna nie może być w ciąży? Nie nosi w sobie dziecka i nie idzie na zwolnienie?

Więc nie będzie tykającą bombą, która nie wiadomo kiedy wybuchnie.

Prawdą jest, że nie bardzo wiem jak można ten temat ogarnąć, by nikt nie był stratny. Myślę, że tutaj powinny się wypowiedzieć kobiety, które są matkami i mają własne biznesy. Ale chcę zauważyć jedną rzecz – jest druga strona medalu. To znaczy może wam być niezręcznie jak ktoś zadaje takie pytanie, ale koniec końców to pracodawca ryzykuje być może całym swoim życiem – bo jego źródło dochodu jest dla niego ważniejsze niż Twoje.

I być może blokowanie mu możliwości zadania takiego pytania, czyli blokowanie mu możliwości zmniejszenia tego ryzyka, przygotowania się na waszą ewentualną ciąże – szkodzi wam. Bo nikt tego oficjalnie nie powie, ale być może przez niemożność komunikacji w tej kwestii wasze miejsce dostanie facet.

Kobiety mniej zarabiają.

Co do mniejszych zarobków, to nie wiem. Nie spotkałem się nigdy z tym, by płeć sprawiała, że ktoś miał większą lub mniejszą stawkę godzinową.

Ba – jeśli w towarzystwie mówię, że pracowałem w miejscach, w których kobieta zarabiała więcej ode mnie, a zdarzyło mi się, że zarabiała 3 razy więcej, to zawsze reakcją zwrotną było „no tak, ale pewnie miała większe kwalifikacje od twoich”.

Z jakiegoś powodu wtedy ludzie wnikali dlaczego tak jest, w drugą stronę natomiast to niesprawiedliwość.

Słyszałem kiedyś o tym, że w sklepie odzieżowym facet miał sto złotych więcej pensji, bo w założeniu miał dźwigać ciężkie paczki a musieli to robić wszyscy.

No nie wiem jak wy, ale gdyby w obowiązkach Damiana było wpisane, że ma nosić paczki i on dostawałby za to pieniądze, a ja nie, to na zmianie z Damianem palcem bym nie ruszył przy tych paczkach.

Serio.

To tak jakby ktoś powiedział, że mam przyjść pracować w sobotę za darmo. Już mnie widzą.

I pewnie straciłbym pracę, bo pracodawcy nie lubią pracowników, którzy nie dają się wykorzystywać. Zwłaszcza w takich miejscach, w których zarabia się 8 złotych za godzinę i rotacja jest ogromna.

Tylko widzicie – nie jest cechą płci to, że ktoś nas próbuje wykorzystać jako pracowników i chce, byśmy robili wszystko jak najciężej i najlepiej za darmo. Mnie też próbowano oszukiwać, czasem z powodzeniem, wciągać w jakieś darmowe konsultacje, godzinkę posiedzenia na recepcji, aż nauczyłem się, że w pracy bierze się pieniądze za każdą minutę pracy.

I to tylko wy jesteście odpowiedzialni za to jaką umowę podpiszecie.

A prawdą jest to, że gdyby kobietom płacono mniej, to zatrudniano by głównie kobiety. W ramach oszczędności.

Co za dyskryminacja w stronę mężczyzn!

Rolą społeczną kobiety jest przebywanie w kuchni. Faceci nie mają takiego problemu.

Dzisiejsi faceci to pizdy.

Interesują się tylko i wyłącznie swoim wyglądem.

Widzieliście ten filmik na którym koleś robi sobie makijaż do szkoły? W jakim kierunku zmierzają mężczyźni?

Który z nich potrafi zmienić koło, wymienić uszczelkę, naprawić pralkę, zamontować zlew, toaletę czy cokolwiek? Banda mięczaków.

„A pomyślałaś kobieto, że możesz to sama zrobić?” – zapytam z przekąsem.

No tak, ale przecież to jest ROLA FACETA.

I do tego właśnie piję.

Nie jest tak, że tylko wam się wmawia, że pewne rzeczy są kobiece, a inne nie a faceci mają spokój.

Nie.

Jest całe mnóstwo rzeczy, których nie wolno nam robić. I ryzykujemy więcej od was.

Dziewczynce, która chodzi po drzewach i bawi się samochodzikami nie grozi wykluczenie ze społeczeństwa.

Chłopczykowi, który bawi się lalkami już tak. Zwłaszcza jeśli czasem płacze.

Dziewczynie, która pali, przeklina i chodzi w glanach nie grozi wykluczenie ze społeczeństwa. Znajdzie swoją niszę, będzie mieć kolegów.

Chłopakowi, który interesuje się modą czy nie wiem, poezją, grozi łatka „pedała

A to, pomimo zmieniającego się postrzegania homoseksualizmu w Polsce, nadal grozi wpierdolem ze strony rówieśników-troglodytów.

Mało tego – wobec mężczyzn nie ma zwykle żadnych oczekiwań, poza „bądź mężczyzną”. A to potrafi być bardzo niejasne.

Pamiętam jak w reakcji na zaczepki, jeszcze za czasów gimnazjum rozjebałem nos Przemkowi, i wszyscy odwrócili się ode mnie. Gdybym nie postawił się agresorowi, też by się odwrócili.

Czasem po prostu nie jest możliwe spełnić oczekiwania wszystkich odnośnie „bycia mężczyzną”.

Podejrzewam, że z „byciem kobietą” może być podobnie ciężko.

Kobiety są uprzedmiotowiane w mediach: w teledyskach, w reklamach, w pornografii.

Mężczyźni przecież nie:


Jak kobieta robi teledysk dla kobiet, to mężczyzna będzie wybrany tak, by był eye-candy. W drugą stronę to również działa.

Tak samo z reklamą – jeśli produkt jest przeznaczony dla mężczyzn, to nic dziwnego, że będziemy próbować łapać mężczyzn seksualnością, przez którą postrzegają życie.

A co do pornografii to w tym nie jestem ekspertem, być może ktoś z doświadczeniem mnie poprawi, ale zakładam, że w gejowskim porno faceci robią facetom wszystko to, co w porno hetero facetom robią kobiety.

Słowo końcowe:

Drogie Panie, wiem, że bywa wam ciężko.

Nam też bywa ciężko.

W całej tej wojnie płci często wydaje nam się, że życie tej drugiej strony jest łatwiejsze. Jak się tak bliżej przyjrzeć, to okazuje się, że problemy mamy całkiem podobne.

Znacie to powiedzenie, że trawa jest zieleńsza po drugiej stronie płotu? Pewnie znacie.

Nie dajcie się zwariować i wmówić sobie, że za każdym razem, kiedy spotyka was coś niemiłego, to wina leży tylko i wyłącznie po stronie waszych genitaliów.

Bo życie jest tak całkiem sprawiedliwie i równo przejebane dla wszystkich.

 

 

 

 

 


Czy jesteś kobietą czy mężczyzną pamiętaj, że czeka na Ciebie mój fejsbuk oraz instagram. Nie wstydź się i kliknij tam czy coś.

Chcesz się podzielić wpisem? Proszę bardzo, tylko gdzie?