Dlaczego nie ma już normalnych dziewczyn? Dlaczego nie ma już skromnych, miłych, nieświecących dupami, kulturalnych dam.

Internet wszystko zmienił. Facebook oraz Instagram wszystko zmieniły.

Wszystkie one dzisiaj to szmaty są. Też tak myślisz?

To lepiej nie czytaj dalej, bo się mocno zawiedziesz.

Ostatnio jest dość duży popyt na skoncentrowane starcze brednie, że kiedyś było lepiej. Wynika to chyba z tego, że pierwsze pokolenie wychowane w internecie, czyli ludzie koło trzydziestki, zaczyna już na tyle dziadzieć, że masowo wylewa swoje żale w miejscu, które dobrze zna.

W sieci właśnie.

I nic to, że obserwacja pod tytułem „kiedyś było lepiej”, to chyba najbardziej sztampowe stwierdzenie na jakie można wpaść i właściwie wskazuje ono na niezbyt wysoki stopień obycia osoby, która tak twierdzi. Niestety, jak się tylko trochę zagłębimy w to co ludzie mówią na przestrzeni lat, to okaże się, że każde pokolenie stwierdza, że kiedyś to było, a dzisiaj jest be.

Dużo śmieszniej robi się, jak ludzie próbują wymyślać alternatywy dla tego, co dzisiaj się dzieje. Bo wtedy trzeba dopisać fakty do teorii i czasem robi się pokracznie. Na przykład wysnuwa się wniosek, że zakupy przez internet są złe, bo kiedyś można było iść i zanieść w dłoni do kasy, a dzisiaj to tylko… no właśnie co? Poza tym, że dostajemy towar do ręki i jest zazwyczaj tańszy i lepiej dostępny, to nie idzie za tym NIC.

Wiecie, tak naprawdę sklepy też składają zamówienia przez internet. Robiąc to sami, po prostu pozbywamy się kolejnego pośrednika i oszczędzamy czas.

I tak samo jest z całym gadaniem o dziewczynach. Że dzisiaj to tylko puste, że dupy wystawione, wypięte, że usta pompują, że się nie szanują, tylko lody robią i ruchają się na pierwszej randce. Wszystko się opiera o hajs i lajki.

Jako alternatywę proponują powrót normalności, skromności, wstrzemięźliwości.

A przepraszam drogi mężczyzno, a jaki Ty świat tworzysz? Jakie zachowania nagradzasz?

Prosta sprawa – podaż tworzy popyt.

Mówisz, że lubisz skromne dziewczyny. Ale czy kiedykolwiek wysłałeś do swojego ziomeczka zdjęcie skromnej dziewczyny z adnotacją, że z taką dziewczyną spędziłbyś resztę życia? No może i nawet Ci się to zdarzyło, ale raczej na pewno w dużej mierze wasze wspólne zachwyty przejawiały się w rozmowach, na temat tego, która ma zajebistą dupę, a która zajebiste cycki, a którą byś ruchał i właściwie to każdą.

Mężczyźni mówią, że lubią dziewczyny, które się skromnie ubierają. Nieprawda.

Lubią DOBRE DUPY, które się skromnie ubierają. Każda zwykła dziewczyna, która się skromnie ubiera jest niewidzialna.

Ale jeszcze jakby była niewidzialna to nic. Ale ona będzie słyszeć, że mogłaby o siebie zadbać, pójść na siłownię, ubrać jakieś legginsy.

Nie jest sztuką powiedzieć: Candice Swanepoel w jeansach, żakiecie i okularach podoba mi się bardziej, niż średnio ładna Sabina z bloku obok w miniówie i z cyckami na wierzchu.

No to jest chyba normalne, że podoba Ci się ładniejsza dziewczyna.

Sztuką byłoby zagadać do Sabiny w jeansach, żakiecie i okularach, gdyby ta siedziała w kącie na imprezie, a wpół rozebrana Candice wciągała Cię na parkiet, puszczając przy tym oczka i oblizując wargi.

Coś jednak czuję, że nagle przestałaby Ci przeszkadzać wulgarność.

Ale czy tak naprawdę ona Ci w ogóle przeszkadza?

Powiedz mi, tak między nami, chciałbyś mieć dziewczynę skromną w łóżku? No bo wiesz, skoro takie wyuzdane są, to może warto zakręcić kurek z oczekiwaniami, bo w dzisiejszych czasach oczekiwania mężczyzn tworzą filmy porno.

Nie połyka, bo się brzydzi – słabo się rucha.

Nie lubi w gardło/w tyłek/mocno na pieska – bo ją kurwa boli – słabo się rucha.

A jak się słabo rucha, to prędzej czy później trzeba ją będzie zostawić, bo jak to tak.

Chcesz sypiać z kobietami o ars amandi Sashy Grey, ale nie wolno im tego z nikim praktykować?

„Pozwalam Ci mieć życie seksualne, ale tylko ze mną” – tak?

Ej typie! Nie jesteś aż tak ważny. Serio, świat nie kręci się wokół Ciebie.

Albo chcesz korzystać z dóbr seksualnych XXI wieku i godzisz się na to, że kobieta też będzie to robić, albo wymagasz quasi-średniowiecznych standardów czystości przedmałżeńskiej i godzisz się na to, że kobieta może nie być tak skłonna do eksperymentów i hardkorów. Albo jedno, albo drugie. Proste.

A i przy okazji – możesz też narzekać na dziewczyny, które chcą się z Tobą przespać na pierwszej randce, ale pod jednym warunkiem.

Pod warunkiem, że im odmówisz.

No bo co, chętnie dasz się obsłużyć oralnie, a potem powiesz jej, że nic z tego nie będzie, a kumplom powiesz, że szmata? To już jest poziom myślenia bohaterów „Czekając na sobotę” i jak masz takie standardy myślowe, to naprawdę nie wychylaj się, żeby nimi błyszczeć.

„No, ale Maciej, a czy ty byś się związał z dziewczyną, która tylko pokazuje cycki na insta i robi laskę każdemu, z którym się umówi?”. Pewnie nie. Ale też nie miałbym problemu z tym, że taka dziewczyna po prostu sobie istnieje.

Jeśli komuś się wydaje, że to internet stworzył zjawisko próżności, to naprawdę jego horyzonty myślowe sięgają 6 miesięcy wstecz i z taką osobą nie ma co dyskutować.

Jeśli natomiast się komuś wydaje, że internet rozszerzył zjawisko próżności to mu się nie wydaje, ma rację.

Tylko…

Czy kiedykolwiek w historii na ziemi było tylu ładnych ludzi?

Prostowanie zębów, wybielanie zębów, mnogość workoutów, diety, dostępność produktów, dostępność kosmetyków – to wszystko jest dostępne dla każdego od młodego wieku. Dodatkowo przez lata zmieniła się garderoba, workowe jeansy zmieniły się w obcisłe legginsy, operacje plastyczne nie są już zarezerwowane dla hollywoodzkich gwiazd.

Idżmy dalej. Czy kiedykolwiek w historii ziemi było takie zapotrzebowanie na ładnych ludzi?

Kręcimy coraz więcej filmów. Teledyski nie są już tylko zarezerwowane dla profesjonalnych muzyków, dzisiaj teledysk może mieć każdy.

A to wszystko ty napędzasz: lajkując, subując, szerując, siedząc godzinami w internecie. Generujesz ruch, generujesz zapotrzebowanie, by potem gniewać się, że ludzie chcą w tym partycypować i zgarnąć kawałek tortu. Krzyczysz „kobiety powinny być naturalne i skromne”, po czym wracasz do napompowanych silikonem gwiazdeczek, połykających ogromne drągi.

Gloryfikujesz próżność, po czym ją krytykujesz.

Wymagasz od ludzi tego, by żyli w świecie, którego nie dostrzegasz, bo tak „byłoby lepiej”. Lepiej dla kogo?

Na pewno nie dla Ciebie, bo nie mógłbyś wtedy zgarniać lajków za swoje wypociny, jak to świat zszedł na psy, a wszędzie są szmaty. Nie ukrywajmy, to się dobrze sprzedaje, bo masy szukają społecznej sprawiedliwości. Więc jeśli tylko w narzekaniu napiszesz, że prędzej czy później ich uroda się skończy i nie będą mogły tak żyć, jak żyją do tej pory, to zaraz przyklaśnie Ci tłum. Tłum potrzebuje wiedzieć, że komuś komu jest lepiej, będzie później gorzej. Ewentualnie, żeby się tak ludzie nie chwalili, że im w życiu fajnie, bo innym nie jest tak fajnie – tak jak to było z brzuchem Anny Lewandowskiej po porodzie.

I wszystko sprowadza się do jednego wniosku. Do wołania: „I po co się chwalisz?”

Dzisiaj pojawiają się głosy, że kiedyś to Marylin Mornoe to miała tłuszczyk i nikomu to nie przeszkadzało. Tak, tak było. Ale dzisiaj Marylin Monroe miałaby sześciopak na brzuchu, albo tabloidy tego świata maltretowałyby internet zbliżeniami na jej celulit, przy akompaniamencie fejsbukowych komentarzy, że „Marylin jest grubą świnią”.

Stworzyliśmy świat, w którym nadrzędną wartością jest piękno i seks. Nie złośćmy się na ludzi, że zaczęli masowo partycypować w tym zjawisku (a skoro masowo to większość z nich będzie robić pokracznie, bo nie ma tyle zasobów intelektualnych, by robić to z klasą).

Nie złośćmy się, dopóki sami ten świat tworzymy.

Zwłaszcza, że bardzo często może okazać się, że wszechobecna wulgarność, to zjawisko waszego środowiska, a nie ogólne świata.

Bo wiecie, ja osobiście nie mam na instagramie wyświetlanych zdjęć cycków i dupy. Moje znajome tego nie robią, a moje znajome to w większości dobre laski.

Nie znam też osobiście dziewczyn, które obciągają każdemu na pierwszej randce. Nie to że bym się złościł na nie gdyby istniały, ale coś wydaje mi się, że w dużej mierze powszechność tego zjawiska, może być tak samo prawdziwa jak fakt, że dzieci nie już zupełnie nie bawią się między sobą, tylko siedzą z nosami w telefonach.

Tak zwany fakt zmyślony.

Na pewno takie kobiety istnieją, ale nie dlatego, że istnieje instagram, a dlatego, że zawsze istniały kobiety rozwiązłe.

I zamiast wydzierać się: „Ura bura, świat jest zły!”, to przyjrzyj się temu kto Cię otacza i jakie zjawiska propagujesz czynami, a nie słowami.

Myślę, że rezultaty mogą Cię mocno zdziwić.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PS – Jeśli już jakieś zjawisko instagram stworzył, to próżnych chłopaczków, którzy chcą być sławni, bo są piękni. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek z moich rówieśników miał takie fantazje jak byliśmy w liceum. Owszem, chłopaki chciały być sławne i dupczyć dobrze, ale chcieli być piłkarzami, aktorami czy muzykami. Dzisiaj znam przynajmniej trzech, którzy nie mają pomysłu na to czym się zająć, poza robieniem sobie włosków.

PPS – Wielu mężczyzn krytykujących dzisiejsze kobiety pisze „Ja mam chyba średniowieczne spojrzenie na pewne sprawy”. Co chcą tym zakomunikować? Ano to: „Jestem inny niż wszyscy, miejcie na mnie ochotę”. Stary numer!

 

***

Jak zawsze zapraszam na fejsbuka oraz instagrama
Facebook
Instagram
A jeśli spodobał Ci się tekst, to zawsze możesz podzielić się ze znajomymi: