Weekend. Albo ostatni dzień wakacji. Nie taki zwykły, o nie. Chcesz poszaleć, upić się i nie myślisz o tym jak to się skończy: Może będziesz drzeć mordę na rynku, może zwymiotujesz gdzieś z w bramie, może nawet przyśniesz na ławce, ale…

Nie wolno Ci!

Wieczór, noc. Ząbki umyte, ciałko wypachnione. Nie jest to coś czym będziesz się chwalić, ale… włączysz sobie pornoska. Co sobie masz nie włączyć. Dwie osiemnastolatki zabawiające się przy basenie wydają się być niezłym wyborem, ale…

Nie wolno Ci!

Jadąc samochodem widzisz piękny baner reklamowy: Dziewczyna reklamująca pończochy. Mniam! Chcesz się zachwycić i podzielić tym zachwytem z pasażerami, ale…

Ale Ty już wiesz co.

Dlaczego nie wolno Ci się zachwycać piękną modelką? Dlaczego nie wolno Ci się bawić do upadłego? Dlaczego nie wolno Ci obejrzeć pornosa? Za tym wszystkim stoi tylko jedna osoba.

Twoje. Hipotetyczne. Dziecko.

O NIE!

HIPOTETYCZNE DZIECKO.

Czy wiesz, że hipotetyczne dziecko odbiera 90% przyjemności z życia według statystyki, którą sam wymyśliłem? Zabiera więcej przyjemności niż dziecko realne!

Nie da się zatem ukryć, że hipotetyczne dziecko jest Twoim wrogiem. By wiedzieć jak z nim walczyć, poznajmy jego sylwetkę:

Hipotetyczne dziecko to potężne narzędzie w oczach ludzi, którzy Cię krytykują – mówi doktor Maciey Smith z OnTheFly University, w skrócie OTFU – Hipotetyczne dziecko to rodzaj zewnętrznego cenzora, który ma obudzić w nas wstyd odnośnie akcji, które wykonaliśmy, wykonujemy, lub zamierzamy wykonać, dlatego, że te akcje są niezgodne ze światopoglądem krytykującego. Krytykujący nie mając na tyle logicznych argumentów, by przekonać krytykowanego do swojej racji, zadaje pytanie: „A co gdyby to było Twoje dziecko?”, obarczając sumienie krytykowanego odpowiedzialnością rodzica, który zawiódł.

No i krytykowany nie ma zazwyczaj możliwości manewru. No bo co:

Jesteś za aborcją? A co, gdyby Twoje dziecko miało zrobić sobie aborcję?
Uważasz, że marihuana powinna być legalna? A co gdyby Twoje dziecko paliłoby codziennie?
Jesteś za posiadaniem broni? A co, gdyby Twoje dziecko zastrzelono z broni palnej?
Nagość w reklamie Cię nie przeraża? A co gdyby to była Twoja córka?
Nie masz nic przeciwko prostytucji? Chciałbyś żeby Twoje dziecko było prostytutką?
Oglądasz filmy porno? Chciałbyś żeby Twoje dziecko grało w pornosach?

Te dwa ostatnie pytania są w ogóle już bardzo zabawne, bo implikują, że nie tylko mógłbyś nie mieć nic przeciwko, ale właściwie mógłbyś CHCIEĆ, czyli to dziecko otwarcie do tego zachęcać – co chyba kwalifikuje się jako jakaś dewiacja.

No i co możesz powiedzieć? Oczywiście, że tego nie chcesz. Tylko że…

To czego chciałbyś dla swojego dziecka, nie ma żadnego znaczenia dla dyskusji. Absolutnie żadnego.

Dlaczego? Ano dlatego, że wszyscy chcemy dla swoich dzieci lepszych rzeczy, niż tych, które może dostać od losu.

To, że na świecie jest prostytucja – a zawsze będzie – nie oznacza, że Twoje dziecko będzie zmuszone w niej partycypować. Jako rodzic masz wiele możliwości kształtowania jego umiejętności oceny sytuacji i odróżnianiu dobra od zła. Tak samo nie musi zostawać narkomanem i nie musi wdawać się w konflikty z bronią palną. Możesz je nauczyć dokonywać lepszych wyborów, niż tylko tych najgorszych.

Bo zawsze Ci używający hipotetycznych dzieci wymyślają najbardziej gówniane scenariusze, przytrafiające się tylko garstce społeczeństwa.

Co jest ciekawe, to fakt, że hipotetyczne dziecko może Cię w każdej sytuacji obserwować. Nie możesz się uchlać do porzygu, zresetować i tańczyć na stole, bo jakie szkody poczyniłbyś swojemu dziecku, gdyby Cię widziało.

Ale nikt nie bierze pod uwagę tego, że najpewniej nie zacząłbyś imprezy, gdybyś wiedział, że dzisiaj widzisz się z dzieckiem. Nie całe życie dorosłe jest na pokaz swoich pociech do jasnej cholery. Masz prawo do prywatności.

Co ciekawe w takich sytuacjach, nazwijmy je „ostro imprezowych” można używać również zamiennie hipotetycznej matki. Nie dziękujcie.

A i jeszcze jedno – słowo „dziecko” wpycha do głowy jeszcze jeden obraz. Obraz dziecka, – to jasne – ale niekoniecznie naszego, ale jakiejś po prostu bardzo młodej, niewinnej istoty ludzkiej. Tylko posiadanie broni, palenie trawy, czy aborcja to nie są rzeczy przeznaczone dla nieletnich! Oczywiście że nie chciałbyś, by Twoje siedmioletnie pacholęcie paliło trawę, albo trzynastolatek biegał z pistoletem. Ale może nie będziesz mieć nic przeciwko temu, żeby Twoje dwudziestoparoletnie dziecko miało dostęp to marihuany, albo broni palnej. No możesz nie mieć.

Bo kiedy odpada obraz dziecka, nagle dylematy stają się dużo mniej dramatyczne.

Pamiętam, że na uczelni miałem taką sytuację, iż mój wykładowca ciskał gromami na to, że reklamy są seksualnie wyzywające, bo tam widział jakąś dziewczynę w bikini reklamującą wulkanizację, czy coś. I kiedy zapytał kto nie ma nic przeciwko, nie wahałem się zgłosić. Wobec tego użył na mnie hipotetycznego dziecka, ale że jako dwudziestojednolatek nie potrafiłem sobie wyobrazić tej sytuacji, to zapytałem czy hipotetyczne dziecko możemy zmienić na moją siostrę. Wykładowca przyzwolił i wtedy wyszło mi, że… nadal nie miałbym nic przeciwko. Kim ja jestem, by wyznaczać granice dorosłej kobiecie, zwłaszcza, że bycie modelką nie jest w żaden sposób moralnie naganne. Jak chce to niech robi, jej życie.

Dzisiaj wiem, że w ogóle nie powinienem dyskutować na jakiekolwiek hipotetyczne i zmyślone tematy, ale też z perspektywy widzę, że zabranie z tej wizji obrazu nieletniej dziewczyny, sprawiło, że tłum faktycznie przestał być krytyczny co do tego pomysłu.

A przecież od początku to powinno być logiczne. Logiczne, że nikt dzieci do takich zadań nie bierze.

Czy w takim razie powinniśmy zawsze odrzucać wpływ naszych zachowań na innych? Nie. Oczywiście, że nie.

Po prostu nie dajcie się sterroryzować hipotetycznym obrazem dzieci, tam gdzie nie jest ich miejsce.

Nie dajcie się sterroryzować hipotetycznym obrazem dzieci, które zostają wciągnięte przez wszystkie okropności świata. Od tego będziecie rodzicami, by je przed tym uchronić.

Nie dajcie się sterroryzować hipotetycznym obrazem dzieci, kropka.

Bo używając tej metody, tak naprawdę można obwinić człowieka o wszystko.

A ten, niech się teraz tłumaczy.

Zwyrol.

.

.

.

.

.

.

.

A co by powiedziało Twoje dziecko, gdyby wiedziało, że jeszcze nie polajkowałeś fejsbuka oraz instagrama?

Wstydu nie masz!

 

Chcesz się podzielić wpisem? Proszę bardzo, tylko gdzie?